Pierwsze podejście do akcji

Moje całkowicie pierwsze podejście do rynku akcji to styczeń 2007 roku. Wtedy to wypisałem sobie spółki w które chciałbym “zainwestować”. Jakie to były spółki? A jakie mógłby wybrać początkujący inwestor zaczynający swoją przygodę z giełdą tuż przed samym szczytem hossy? Oczywiście że groszowe! :) Moim głównym kryterium wyboru była cena akcji poniżej lub zbliżona do 1 zł. Dlaczego? Zauważyłem, że ceny akcji takich spółek zmieniają się bardzo dynamicznie. Oczywiście jak każdy początkujący inwestor, widziałem tylko tą lepszą stronę medalu – jeśli ceny akcji szybko skaczą, to szybko mogę na tym zarobić kupując i sprzedając w odpowiednim momencie. O stracie nie było wtedy mowy.

Na szczęście z różnych przyczyn, m.in. z powodu tego, że zacząłem eksperymenty z funduszami akcji, które wydawały mi się wtedy bezpieczniejsze, nie zainwestowałem w żadną z tych groszowych spółek. Swoją przygodę z rynkiem akcji zacząłem dopiero w maju 2007 roku. Pierwszy mój strzał w akcje to spółka Energopol. Strata rzędu 17,78%.

energopol

Nie powiem, żeby to był strzał w dziesiątkę. Wybrałem ten walor raczej z przyczyn “sentymentalnych” – firma ma siedzibę w moim rodzinnym mieście :) Patrząc na tą inwestycję z perspektywy widzę, że sprzedaż przy najbliższym wybiciu to był dobry wybór (jak na umiejętności początkującego). Dzisiaj cena Energopolu oscyluje w okolicach 7 zł, podczas gdy dołek miała w okolicach 2,80 zł.

Zostawmy jednak Energopol i przejdźmy do kolejnego strzału – tutaj niestety także sentymentalnego. Kolejny wybór to Netia – spółka w której wtedy akurat pracowałem :) Tym razem udało się – przeprowadziłem dwie zyskowne transakcje. Zysk z pierwszej transakcji to 4,96%, z drugiej podobnie – 4,5%. Może nie są to zawrotne wartości, jednak mnie dawały one satysfakcję i motywowały do dalszych prób. Tutaj informacja dotycząca poniższych wykresów – zielone chmurki na wykresie to kupno, czerwone to sprzedaż (niezależnie od tego czy była strata czy zysk).

netia

Kolejną spółką był Radpol. Tutaj już nie było miejsca na sentymenty. Tym razem, jeśli dobrze pamiętam, oparłem się na rekomendacji jakiegoś “analityka” finansowego, albo na wypowiedzi na którymś z forów giełdowych. Tak czy inaczej, była to raczej decyzja podjęta pod wpływem impulsu, a nie przemyślanej strategii. Jednak nie można zbyt dużo wymagać od początkującego inwestora – on dopiero się uczy na błędach. A własne błędy najbardziej bolą ale i najszybciej się człowiek na nich uczy.

Tym razem znowu udało się wyjść z rynku bez straty. Patrząc na historyczny wykres stwierdzam, że miałem w tym przypadku niebywałego farta. Transakcji dokonywałem na samym szczycie – potem wykres już leciał tylko w dół.

radpol

Zysk z tej transakcji to 11,76%. Taki zysk w 6 dni! Pamiętam jak dziś emocje, które mi towarzyszyły podczas zamykania tej pozycji. Pół dnia wtedy spędziłem przy laptopie śledząc na bieżąco kurs spółki Radpol. Wcześniej przez cały czas byłem lekko na minusie, aż tu nagle takie wybicie! Gdy w końcu się zdecydowałem i sprzedałem akcje, byłem bardzo zadowolony z siebie, czułem się królem parkietu :) Tym sposobem utwierdziłem się w przekonaniu, że to jest to, co chciałbym robić w przyszłości. Zwrot rzędu niemal 12% w 6 dni bez większego wysiłku – to jest to!

niedziela, 13 Wrzesień 2009 @ 10:20
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

XHTML: Można używać następujących tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>